czwartek, 29 września 2011

Zanim wręczysz szefowi wypowiedzenie...


Dziś wpis gościnny, którego autorem jest Marek Trenkler 


http://www.flickr.com/photos/simulacoes
Koty karmi się mlekiem. Króliki uwielbiają marchewkę. Praca w domu jest lepsza od pracy na etacie. Co łączy te trzy zdania? No, co? Oczywiście: stopień prawdziwości.   Korzystając z zaproszenia Gospodarza tego bloga, trochę jak ta owca w stadzie wilków postaram się z perspektywy moich -nastu już lat pracy w domu pokazać, że pozory czasem mylą.

Moja serdeczna znajoma, pracująca na etacie, jakiś czas temu zachorowała i przez dwa tygodnie nie było jej w pracy. Oczywiście powstały zaległości, ale ta, zamiast je w pocie czoła nadrabiać, tuż po powrocie do pracy z „chorobowego” poszła na urlop.

-        No przecież muszę iść na urlop, bo inaczej nie dostanę „gruszy” - rozwiała moje wątpliwości.

Dokładnie. Ja pracuję 12 miesięcy w roku, ona – 11, bo ma 26 dni roboczych płatnego urlopu, a więc w sumie miesiąc. I nie dość, że za ten miesiąc, kiedy nie pracuje, pracodawca jej płaci, to jeszcze jej dopłaca ekstra z funduszu świadczeń socjalnych. Płaci pracownikowi dodatkowo za to, że ten odpoczywa! Ja, jeśli chcę mieć urlop, muszę na niego zarobić, a po powrocie odrabiać potężne zaległości. W praktyce zresztą jest to niemożliwe: gdybym zamknął firmę na dwa tygodnie, nie byłoby do czego wracać.

czwartek, 15 września 2011

Lord Of Ultima - czyli co robię po godzinach:)

Witam,

Posta o pracy w domu nie było na tym blogu już bardzo dawno. I tym razem też nie będzie:) 

Jako że zarobki z moich stron cały czas wykazują tendencje wzrostową postanowiłem nieco odpuścić z tematem i kilka dni temu zacząłem grać w przeglądarkową grę strategiczną o patetycznie brzmiącej nazwie  Lord of Ultima. Jak pewnie wielu z was wie gry tego typu to straszny zjadacz czasu. Niestety jakoś nie umiem odmówić sobie tej przyjemności bo gra się na prawdę wyśmienicie:)