wtorek, 11 stycznia 2011

Blogowanie - praca czy przyjemność?

Do napisania tego wpisu natchnął mnie komentarz Poli zamieszczony na blogu Pawła Białeckiego. Poniżej cytuje go w całości:

Wydaje mi sie, ze prowadzenie bloga w niedlugim czasie stanie sie jakims rownaniem matematycznym. Brak mi w tym spontanicznosci. Wszedzie te dobre rady jak prowadzic bloga, jak uatrakcyjnic notke, jak zyskac komentujacych, jak zarobic na prowadzeniu wlasnej strony. Wszystko fajnie, wszystko potrzebne, ale gdzie w tym miejsce na zwyklą przyjemnosc? ;) Zamiast skupic sie na wartosci wpisow zaczniemy poswiecac czas pozycjonowaniu i reklamowaniu strony.

W zasadzie ciężar gatunkowy tego komentarza jest większy niż może się na pierwszy rzut oka wydawać. Jest to pytanie o to czy zatraciliśmy już poczucie co jeszcze jest blogowaniem a co zarabianiem w internecie? 


Fakty są takie. Na blogowaniu dla przyjemności zarabia w Polsce garstka osób. Są to głównie blogi kobiece gdzie panie dzielą się swoimi przepisami bądź też piszą o modzie. Piszą o tym co lubią i mają z tego pieniądze. Mogą na tym zarobić ze względu na wiele produktów skierowanych do kobiet. Sieci reklamowe takie jak Blogvertising mają w swojej ofercie wiele właśnie tego typu reklam - skierowanych głównie do kobiet. 

Nie zmienia to jednak faktu, że blogerzy w polskiej rzeczywistości to nie jest grupa, która jest jakąś istotną częścią osób zarabiających w internecie. 

Irytują mnie więc wpisy zamieszczane na blogach ( adresów nie wymienię) gdzie sprzedaje nam się receptę na sukces naszego bloga w postaci masowego produkowania wpisów. Czy wręcz uczynienia z publikowania wpisów rutyny lub jakiegoś nawyku. To nie tak działa. 

Blog jeśli ma być blogiem nie może być poddany ścisłym regułom. Blog jest pamiętnikiem, czymś osobistym ( może nawet intymnym). 

I teraz zasadnicza kwestia. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Czy osoby które zarabiają na publikowaniu treści w internecie ( niech będzie, że są to blogerzy - choć jak wspomniałem oni są małą grupą w całości) za swój główny cel obierają uzyskanie przez sam fakt publikacji  radości dzielenia się swoimi przemyśleniami. Otóż nie. Jeśli chcemy zarabiać w internecie, wszelkie nasze działania muszą być pozbawione znamion spontaniczności. Wszystko musi być zaplanowane:

- frazy sprawdzone pod kątem ilości odwiedzin kwoty za kliknięcie;
- musimy przeanalizować konkurencję 
- strona musi zostać odpowiednio zoptymalizowana pod kątem wybranych przez nas słów kluczowych
- koniecznie trzeba zająć się pozyskaniem linków

Jest to tylko i wyłącznie chłodna kalkulacja biznesowa, nie mająca nic wspólnego z pisaniem pamiętnika ( bloga). Tak jak wspomniałem może i są osoby które zarabiają na blogach, ale jest to garstka. Reszta osób, która publikuje swoje treści i zarabia na tym jakieś bardziej znaczące pieniądze tak naprawdę  prowadzi zywczajne strony i do głowy im nie przychodzi nazywanie ich blogami ( a to czy strona działa na wordpressie nie ma znaczenia).

Oczywiście nie twierdzę, że osoby te (  w tym ja, bo zaliczam się do drugiej grupy) nie czerpią przyjemności z pisania tekstów. Nie ona jednak jest na pierwszym miejscu. Najważniejszy jest spodziewany zysk z napisania artykułu, ilość odwiedzin którą możemy uzyskać dzięki niemu. Osoby takie jeśli faktycznie zarabiają i wiedzą na czym to polega to zamiast pisać o czymś przyjemnym dla nich ( czy też zgodnym z ich zainteresowaniami) napiszą wpis, który da im spodziewany zysk. Albo blogowanie dla przyjemności albo publikowanie dla zysku. (  są wyjątki - nieliczne).

Apeluję jeszcze raz o nazywanie rzeczy po imieniu. Blogowanie blogowaniem a publikowanie treści dla pieniędzy publikowaniem treści dla pieniędzy. 

Tak więc następnym razem jak ktoś będzie chciał wam wcisnąć bajkę o zarabianiu na blogach, uśmiechnijcie się szeroko :)


Zapraszam do komentowania i dyskusji. Zapewniam, że żaden sensowny komentarz ( zgodny z moją opinią czy nie) nie zostanie skasowany jak ma to niestety miejsce na innych blogach.